Szczypta refleksji

Sama w sobie – ohydna, szkodliwa, niezdrowa. Potrawa bez niej – bez smaku. Sól. Nie nadaje swojego smaku – ona ten smak wydobywa.

Cóż to wszystko może znaczyć?

Być może posiadasz swoją wspólnotę duchową, w której się rozwijasz i wzrastasz w wierze. Jednak ona nie powinna być żadną przystanią. Powinna być… trampoliną.

Dzisiaj w Betlejem - sól ziemi

A to dlatego, że smakiem chrześcijaństwa nie są żadne kółka wzajemnej adoracji. Nie potrzebujesz być chrześcijaninem, żeby kochać tych, którzy są mili i przyjaźni. Bóg daje tę łaskę również i niewierzącym. Twojego chrześcijaństwa nie widać w kościele, ani we wspólnocie, ani w kontaktach z innymi chrześcijanami. Znakiem chrześcijaństwa jest coś odwrotnego. To wejście do tych obcych środowisk i… nadanie im smaku. To być może tylko mały akcent, małe światełko nadziei – a jednak nadające smak całej potrawie. Nawet nie musi być go dużo. Znakiem chrześcijaństwa nie jest zamknięcie uszu i otwarcie nauczającego języka. Znakiem chrześcijaństwa – tak jak soli – jest interakcja z innym.

A to o wiele trudniejsze, niż wygłoszenie godzinnej prelekcji wierzącym znajomym.

 

Życie soli zaczyna się poza solniczką.

Prawdziwość wiary zaczyna się poza strefą komfortu.

 

Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. – Mt 5, 13

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *