Maronici – chrześcijanie z libańskich gór… w Betlejem!

Jego nogi – kolumny z białego marmuru,
wsparte na szczerozłotych podstawach.
Postać jego wyniosła jak Liban,
wysmukła jak cedry.

Pnp 5, 15

Powiem to szczerze – czasem im człowiek więcej wie, tym ma wrażenie, iż wie coraz mniej. Przynajmniej ja tak mam. Dlaczego? Okazuje się, że każda nowa ścieżka rozwoju – czy to nowy język, jakaś ciekawa książka albo jakaś nowa umiejętność – otwiera przed nami tysiąc nowych drzwi. A właściwie nie otwiera tylko informuje o ich istnieniu, a potem one aż proszą się, aby podejść i otworzyć. Bo gdybym tak kilka lat temu nie zainteresowała się tematyką Bliskiego Wschodu, to czy w ogóle dotarłoby do mnie, że gdzieś tam w tych zapomnianych zakątkach żyją sobie w najlepsze tacy ludzie, o których pojęcia wcześniej nie miałam? Zadziwienie ogarnęło mnie tym bardziej, że przecież prawie „od zawsze” interesowałam się tematyką ekumenizmu, a tu się okazuje, że wiedza i tak jest jak worek bez dna – zawsze jeszcze i tak gdzieś będzie coś, czego jeszcze nie wiemy!

Kim są maronici?

Maronici zaskakują tym bardziej, że są przedstawicielami rdzennego kościoła Syrii i Libanu, jednak uznają zwierzchność papieża w Rzymie – innymi słowy „są i nie są” katolikami i będąc katolikiem można przyjmować u nich Komunię. Liturgia jednak nie jest do końca ta sama, a więc uczestnictwo w maronickiej modlitwie było dla mnie jednocześnie nowym doświadczeniem (właśnie, należy bowiem dodać, iż ta libańska wspólnota ma tutaj w Betlejem dom i kaplicę – kościół spłonął jakiś czas temu w – dosłownie – nigdy niewyjaśnionych okolicznościach). Nazwa tej wspólnoty pochodzi od pierwszego patriarchy tego kościoła – św. Jana Marona, syryjskiego mnicha. Najczęściej kojarzony z tym kościołem świętym jest jednak św. Charbel, zakonnik i pustelnik. Tak, właśnie ten w czarnym habicie i białą brodą, spoglądający w dół. To najbardziej charakterystyczna podobizna św. Charbela, sama nigdy nie spotkałam się z tym, aby ktoś go przedstawiał w inny sposób.

kaplica-maronicka
Msza św. w kaplicy maronickiej w Betlejem

Jak to się stało, że ta wspólnota posiada łączność z chrześcijaństwem rzymskim?

Są tacy, którzy twierdzą, że unia z Rzymem nigdy nie została przerwana. Oficjalnie jednak odnowiono tę unię w czasach wypraw krzyżowych i uznaje się, że to właśnie dzięki maronitom dotarły do Europy takie tradycje modlitewne jak różaniec i droga krzyżowa. w betlejemskiej kaplicy msze maronickie odbywają się dosyć nieregularnie, a o konkretnej dacie i godzinie można dowiedzieć się pocztą pantoflową i… z Facebooka, jednak i tak praktycznie zawsze jest tam po prostu tłum ludzi. I to wcale nie znaczy, że oni wszyscy są maronitami – wiernych łącznie z ministrantem i księdzem można tydzień później spotkać w kościele katolickim, choć tak generalnie to chrześcijanie często modlą się w różnych kościołach niekoniecznie „swojego” obrządku. Msza maronicka ma to do siebie, że jej elementy (poza językiem lokalnym czyli w tym przypadku arabskim) zachowane są w języku aramejskim, czyli ojczystym języku Jezusa Chrystusa.

język-aramejski
Modlitwa przed Konsekracją Eucharystyczną („Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy […]”) w języku aramejskim

Również modlitwa Ojcze nasz w modlitewniku zapisana jest… po aramejsku ale alfabetem arabskim (z przyczyn praktycznych – mało kto zna alfabet aramejski, aby się z niego „doczytać”).

cedr-relikwie-Charbel
Relikwie św. Charbela ukryte w… drzewku? 😉 Nie, to cedr, symbol Libanu. Kojarzycie flagę Libanu? Na niej również cedr

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *