Bajka o trzech drzewach… i marzeniach

To było dawno temu. Same drzewa już nie potrafiłyby dokładnie określić. Pamiętają tylko, że wyrosły obok siebie na wzgórzu i cały swój okres wzrostu spędziły… snując marzenia.

Kiedy dorosnę… chcę być cudowną szkatułką na najdroższe klejnoty! – mówiło pierwsze.

– A ja… chcę, aby zbudowano ze mnie statek! Żebym pływał po morzach i oceanach! – planowało drugie.

– Cóż… Ja chciałbym tu zostać. Dawać schronienie ptakom i powietrze ludziom. Chcę tu żyć na chwałę Boga! – zadecydowało trzecie.

Jednak pewnego dnia przyszedł stolarz i swoją ostrą piłą powalił wszystkie drzewa, a potem zabrał.

Można by powiedzieć, że historia tutaj się kończy.  Jednak patrząc z innej perspektywy jej koniec nie był taki przygnębiający.

Pierwsze drzewo – to, które chciało być szkatułką – zostało pocięte na deski, z których później zrobiono żłób dla bydła. Drugie drzewo faktycznie pływało po wodzie, jednak nie zostało potężnym statkiem, a tylko rybackim kutrem wypływającą codziennie na jezioro. Trzecie drzewo pocięto na kawałki i wrzucono do składziku, gdzie absolutnie nic nie przedstawiało żadnej wartości. Tylko tyle? – myślały drzewa. Czy to tutaj mieliśmy się znaleźć? Dlaczego ciągle czegoś brak?

Pewnej nocy gdzieś wśród tego bydła pojawiła się ciężarna dziewczyna i jej niewiele starszy mąż. Drzewo nie widziało zbyt wiele, jednak domyśliło się, że ona rodzi. Kiedy było po wszystkim jej mąż owinął dzieciątko w szaty i rozejrzał się wokół, a potem położył zawiniątko w sianku w żłobie.

– Spanie w sianie wcale nie jest wygodne – pomyślało drzewo. – Wszystko kłuje.

To ty przyniesiesz ludziom nadzieję – wyszeptał tylko mężczyzna patrząc na małe dzieciątko i wrócił do swojej obolałej jeszcze żony. To był ten moment. To właśnie wtedy drzewo  zrozumiało, ile się musiało stać, aby wysłuchano jego modlitw.

– Chciałem dawać schronienie klejnotom – powiedział. – A czymże to jest w porównaniu do dawania schronienia samemu Bogu?

Kilkadziesiąt lat później i kilkadziesiąt kilometrów dalej był taki dzień, kiedy pewien człowiek wsiadł do tej nędznej rybackiej łódki i z kilkoma uczniami wypłynęli na jezioro. Nagle zerwał się wiatr i straszliwa burza, a łódka kołysała się na boki i powoli nabierała wody.

– Nauczycielu, obudź się! – krzyczeli mężczyźni do tego, który w tym czasie w najlepsze sobie spał. A potem obudził się i jednym ruchem ręki uspokoił burzę i fale.

– Jest coś lepszego od pływania po dalekich oceanach – pomyślało drzewo – a jest tym noszenie w sobie Pana wszystkich mórz i oceanów.

Trzecie drzewo przez ten cały czas leżało w składziku, aż pewnego dnia otworzyły się drzwi i ktoś nerwowo wyciągnął dwie grube deski. Potem wrzucił je komuś na plecy i kazał iść.

– Tylko nie to! – krzyczało drzewo, jednak było tam tak głośno, że nikt nie słyszał. – Nie chcę być narzędziem zbrodni! Błagam, zdejmijcie mnie stąd!

Człowiek umarł, a wtedy zatrząsała się ziemia i zrobiło się potwornie ciemno. Na drzewo już nikt nie zwracał uwagi. I tak przeleżało w smutku trzy dni, aż doniósł mu jakiś poranny, niedzielny ptaszek, że ten człowiek żyje. On żyje! A ty jesteś symbolem Jego chwały.

 

A mnie dzisiaj chodzi właśnie o ten  b r a k . To takie uczucie, że czegoś nie ma. Bóg wykorzysta wszystkie ścieżki, żeby do nas dotrzeć. Jest jak GPS, który najpierw karze zawracać, a jeśli my dalej swoje, to znajdzie dla nas nową drogę do Niego samego.

Mam więc wyzwanie dla tych, którzy być może wcale nie wykluczają istnienia Boga, ale niespecjalnie się interesują życiem duchowym. Kiedy będziesz całkiem sami np. w domu – pomódl się i co ważne – na głos. Swoimi słowami. Wiele słyszymy dziś o Kościele, ale niewiele słyszymy o Bogu. Ja jednak wiem, że ta – niestety często uzasadniona niechęć do Kościoła (choć nie zawsze) – wcale nie odbiera nam potrzeby życia duchowego. Gdzieś i tak jest taka pustka, jakiś brak, któremu Święta i zimowe długie wieczory tak pomagają się obudzić.

A może Bóg jest bliżej, niż myślisz?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *